<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Wołając Abba!</title>
<link>http://www.abba.pun.pl</link>
<description></description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=16#p16</link>
<guid isPermaLink="false">16@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<em>Wy jesteście naszym listem, pisanym w sercach naszych, listem, który znają i czytają wszyscy ludzie. Powszechnie o was wiadomo, żeście listem Chrystusowym dzięki naszemu poszukiwaniu, listem napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego, nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc.</em> (2Kor 3, 2-3)<br /><br />Jakie to wspaniałe. <br />Listem, czyli własnością nadawcy. <br />Posłanym. <br />List pisany na żywych tablicach serc. <br />List jako coś intymnego, prywatnego, osobistego. <br />Coś, w co autor wlał całe swoje serce. <br />List, czyli nowina, dobra nowina. <br />List, jako coś, co ma działać. <br />Coś co ma swoje określone zadanie. <br />List, jako coś posyłanego - nie biernego, czy martwego. <br />Coś żywego. <br />List, który ma dotrzeć do odbiorcy, pomimo ogromnych kilometrów. <br />List, którego odbiorcą jest Bóg w drugim człowieku. <br />List wspaniale dopracowany, bowiem zawiera adres nadawcy, na wszelki wypadek. <br />List, który zachowuje się na zawsze w szufladzie. <br />List ze znaczkiem, bo Ktoś za niego zapłacił. <br />Ktoś za niego poniósł ofiarę. <br />Aby mógł działać, docierać, zmieniać, żyć. <br /><br />To taki chaotyczny zapis myśli. Wybaczcie;)]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 2 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 2 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=15#p15</link>
<guid isPermaLink="false">15@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Czym jest życie?<br /><br />Jakie sa jego przejawy? Co jest akcjomatem życia?<br /><br />Po co i czy warto żyć?<br /><br />Jakie formy/wymiary ma życie?<br /><br />Czy śmierć jest przeciwieństwem czy odwrotnością życia?<br /><br />Czy życie i śmierć to stan w bycia?<br /><br />Co jest aksjomatem życia?<br /><br />Czy życie i śmierć to stan bycia? (relacji)]]></description>
<pubDate>Âroda 24 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 24 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=14#p14</link>
<guid isPermaLink="false">14@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Skąd się tam wziął?]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 8 Marzec</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 8 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Abraham - &#34;ojcem naszej WIARY&#34;</title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=13#p13</link>
<guid isPermaLink="false">13@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[zarzucam temat z grupki +&nbsp; jedno z wytłumaczeń - powiedzmy jako pkt wyjścia do dyskusji :)<br /><br /><a href="http://prchiz.free.ngo.pl/prchizkorzenie0013.html" target="_blank" rel="nofollow">http://prchiz.free.ngo.pl/prchizkorzenie0013.html</a><br /><br /><br />+<br /><br />ABRAHAM<br /><br />Wzór ufności i posłuszeństwa<br /><br /> <br /><br />Abraham jest nie tylko patriarchą Ludu Wybranego, nie tylko zapoczątkował dzieje Izraela. Jest nie tylko postacią z historii. Jest również, a może nawet przede wszystkim ojcem wszystkich wierzących. Jest wzorem i ikoną wędrującego Kościoła. Święty Paweł stawia go jako wzór osoby usprawiedliwionej. Jego wiara to nie tylko wiara w Boga. Jego wiara to przede wszystkim wiara Bogu; wiara człowieka pozostającego w bezpośrednich stosunkach z Bogiem. Jego wiara to ufność obietnicom złożonym przez Boga. Przyjrzyjmy się samej obietnicy oraz czterem charakterystycznym wątkom z życia naszego patrona.<br /><br /> <br /><br />Wyrusz na moje słowo<br /><br />&#8222;Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię; staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi&#8221; /Rdz. 12.1-3/<br /> <br />Zadanie i obietnica &#8211; tak można by w skrócie podsumować sytuację. Wyobraź sobie sytuację Abrahama. Żyje w ziemi, w której żył jego dziadek, ojciec, i w którym sam od dzieciństwa się wychowywał. Zna każdy jego kąt. Czuje się tutaj bezpiecznie. Ma silną pozycję społeczną. Zna kogo trzeba, aby sobie poradzić w razie trudnej sytuacji. Posiada swoje przekonania, wiarę w swojego boga. Ma dom, ziemię, stada owiec. Żyć, nie umierać. Gdzie będzie lepiej? Nagle Ktoś, kogo na dobrą sprawę nie zna; jakiś Głos mówi mu: &#8222;Zostaw to wszystko, pozbaw się twojego szczęścia a Ja dam ci Moje Szczęście &#8211; uczynię cię naprawdę szczęśliwym. Zaprowadzę cię tam dokąd chcę i dam ziemię, którą chcę ci dać.&#8221; Czy nie pomyślał wtedy choć przez chwilę: &#8222;Nie jestem głupi. To co mam mi wystarcza. Nie wiem nawet dokąd mam iść. Po co mam się narażać? Znajdź sobie innego naiwnego!&#8221;. Może tak właśnie było. Faktem jest jednak, że bierze wszystko co posiada i idzie. Szaleniec? Jednak po niemal czterech tysiącach lat ty znasz jego imię. Ma być twoim wzorem. Tysięcy jego ziomków nie zna już nikt na ziemi. Warto zauważyć na czym polega jego wiara. To nie jest zbiór wyuczonych twierdzeń na temat tego, kim jest Bóg. Początkowo Abraham nie wie tego. On tylko słyszy Jego głos. Bóg do niego mówi. Gdy później Abraham opowiada o Bogu mówi po prostu: &#8222;Mój Bóg&#8221; &#8211; mój, po prostu mój. Jego wiara rodzi się ze słuchania tego Głosu i z posłuszeństwa temu Głosowi. On Jemu ufa. Abraham nie wierzy w Boga, nie może wierzyć; on Go doświadcza. Wiara w istnienie Boga to zdecydowanie za mało. On wierzy Bogu, tak jak ufał swemu ojcu. A może nawet Bogu wierzy jeszcze bardziej. Ufa Jego Słowu i idzie za tym Słowem.<br />O ile podobna jest ta sytuacja do scen powoływania Apostołów. Pan mówi &#8222;chodź za Mną a uczynię cię szczęśliwym&#8221;. Nie wyjaśnia szczegółowo swoich decyzji, nie tłumaczy, nie przekonuje. Daje obietnice i woła po prostu &#8222;chodź za Mną&#8221;. Tę obietnicę można oczywiście odrzucić i pozostać przy sieciach rybackich czy też przy zbieraniu cła. Bóg jako wierny swoim obietnicom nie musi przekonywać do swojej racji. Daje człowiekowi życie w pełni, daje zbawienie i oczekuje zaufania. Wyruszenie w pewną i znaną drogę po przekalkulowaniu wszystkich za i przeciw w nadziei korzyści to po prostu interes, biznes jakiego wiele na świecie. Bóg daje nagrodę, ale jej odebranie wymaga skoku w przepaść, skoku wiary z ufnością, że choć nie wiem dokąd zaprowadzi mnie Ten nie do końca znany Bóg. W drodze będzie nam się objawiał poprzez znaki, ale zawsze będzie w tym sporo szaleństwa.<br /><br />Bóg mówi do ciebie, tak jak do Abrahama: &#8222;Chodź za Mną a uczynię cię szczęśliwym. Pobłogosławię ci&#8221;. Dzisiaj ty mieszkasz tam, gdzie jest twój dom i twoja rodzina; gdzie masz przyjaciół i ciekawe znajomości. Twoje życie jest ustabilizowane i nie bardzo masz ochotę tego zmieniać. Być może wręcz przeciwnie chcesz dokonać jakiś zmian w swoim życiu. Niezależnie od twojej sytuacji dziś Bóg mówi ci &#8222;Wyjdź z twojej ziemi&#8221;. To samo usłyszysz jutro, pojutrze i popojutrze i każdego kolejnego dnia, aż kiedyś usłyszysz: &#8222;Zostań tutaj. Tutaj będzie ci dobrze; będziesz szczęśliwy&#8221;. Codziennie musimy wyruszać na nowo, idąc od noclegu do noclegu, od świtu do zmierzchu, bo jak mówi Pismo: &#8222;Nasza ojczyzna jest w niebie&#8221;. Twoją ziemią są twoje nawyki, przekonania i słabości. Pozostając pośród ludzi, masz świadczyć o Bożej miłości. Oczywiście z wędrówką jest tak, że zawsze trzeba zacząć od pierwszego kroku. Nie będziesz wiedzieć jakimi drogami cię poprowadzi. Prawdopodobnie będziesz się trochę bał. Może w drodze kiedyś na chwilę się zbuntujesz mówiąc: &#8222;Powiedz w końcu dokąd idę! Nogi mnie bolą.&#8221;. Może nawet nie usłyszysz odpowiedzi. Zawsze jednak nie będziesz stał. On będzie koło ciebie. Poprowadzi cię a na końcu zdziwisz się jak dotarłeś do celu.<br /><br /> <br /><br />Uwierzyć wbrew ludzkiej nadziei<br /><br />&#8222;Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita&#8221;. Abram rzekł: &#8222;O Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka&#8221;.... Bóg poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: &#8222;Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić&#8221;; potem dodał: &#8222;Tak liczne będzie twoje potomstwo&#8221;. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę&#8221; /Rdz 15, 1-6/<br /><br />W tekście tym uderzają dwie rzeczy. Po pierwsze, pomiędzy Abrahamem a Bogiem istnieje więź przyjaźni i bojaźni zarazem. Patriarcha dyskutuje z Bogiem, pyta się o wartość jego wysiłku. Podobnie później czynią uczniowie Jezusa. Ten przyjacielski dialog odbywa się jednak w świadomości wielkości Boga. Ten targ nie jest targiem pomiędzy partnerami w biznesie, lecz raczej dyskusją syna z Ojcem. Ufność Bogu nie oznacza służalczego poddaństwa. Posłuszeństwo wiary opiera się na zaufaniu, a nie strachu. Bóg nigdy nie straszy; co najwyżej ukazuje konsekwencje braku nawrócenia. Wychowując Bóg daje obietnice, on chce szczęścia człowieka a nie służalczości, posłuszeństwo potrzebne jest aby zbawiać, a nie aby odczuwać wyższość. Podobnie jest w drodze, ufasz i jesteś posłuszny kierunkowskazom, bo wierzysz, że doprowadzą cię one do celu. Podobnie Bóg prowadzi nas swoimi ścieżkami, byśmy trafili do celu, byśmy na wieczność z Nim obcowali.<br /><br />Druga charakterystyczna cecha postawy Abrahama, to wiara pomimo braku nadziei płynącej z ludzkiej mądrości; ludzkiego doświadczenia. &#8222;Jestem już stary, więc na zdrowy rozsądek nie będę już miał dzieci. Gdzież jest zatem Twoja obietnica?&#8221; Czy obca jest tobie ta postawa? &#8222;Tyle modliłam się o dobrego męża! Gdzie on jest?&#8221; &#8222;Miałem mieć życie w pełni! Posiedź na bezrobociu dwa lata, to zobaczysz tę pełnię&#8221; Tyle razy nie potrafimy zaufać wbrew nadziei. Oczywiście nie chodzi tu o odrzucanie w życiu zdrowego rozsądku. Chodzi jedynie o wiarę, że Bóg większy jest od naszych ograniczeń. Bóg jest sprawcą rzeczy niemożliwych.<br /><br />Ja mam bardzo chorego syna. Tyle modliłem się o jego uzdrowienie. Czyżby Bóg nie słyszał tylu modlitw? Myślę, że słyszał wszystkie. Boże nie oczekuj ode mnie zrozumienia, proszę, bo nie rozumiem. Daj mi tylko łaskę ufności. Ty jesteś wierny swoim obietnicom. Dasz nam szczęście. Dziękuję, że Jesteś.<br /><br /> <br /><br />A gdyby Boże ... okażesz swoje miłosierdzie?<br /><br />/Rdz 18, 22-33/<br /><br />I znowu Abraham, zachowując bojaźń Bożą, &#8222;targuje się&#8221; o Miłosierdzie dla Sodomy. Nie próbuje tłumaczyć grzechu mieszkańców miasta, na grzech nie ma bowiem usprawiedliwienia, ale błaga o bezinteresowny dar życia. Żadna łaska nie jest wykalkulowana. Bóg rozrzutny jest w swej łasce, darując nam, gdy za to nie zasłużyliśmy. Miłość jest jedna; jest nią Bóg. Obcując z Bogiem nie można być obojętnym wobec ginącego świata; błaga za tymi, którzy życiem swym skazują się na śmierć. Ufność Bożemu słowu to również wiara w Bożą miłość. Spróbujmy &#8222;wytargować&#8221; od Boga więcej miłości dla siebie i innych. On jest rozrzutny w swoim miłosierdziu.<br /><br /> <br /><br />Nadzieję złóżcie tylko we Mnie<br /><br />/Rdz 22,1-12/<br /><br />Ojciec idzie z synem na górę, by złożyć go w ofierze Panu. Abraham jest już bardzo stary. Izaak to jego jedyny syn, a Bóg obiecał mu, że z niego wyrośnie wielki naród. Teraz ma zabić jedyną szansę, by pozostawić choć jednego potomka. Czyżby Bóg zapomniał o obietnicy? Czyżby miał sklerozę? A może po prostu nie jest wierny, gra ludźmi jak pionkami śmiejąc się z ich tragedii. Droga wlecze się niemiłosiernie. Głowę rozrywają tysiące myśli, a serce chce to płacze to krzyczy. Izaak nie przeczuwając intencji ojca, cieszy się jego obecnością. Każdy jego ruch powinien przynosić radość staremu ojcu, lecz każdy jest jedynie kolejnym kolcem cierni, raniącymi coraz wolniej przesuwające się stopy. Gdzie jesteś Ty, dla którego opuściłem swoją ziemię i wydałem się na poniewierkę? Gdzie jesteś? Czemu milczysz? Lecz Bóg milczy tylko przez chwilę. A może w ogóle nie milczał, tylko ogrom tragedii abrahamowego serca nie pozwalał słyszeć szeptów jego miłości. I gdy Abraham unosi swój nóż ofiarny by posłusznie zabić swoją ostatnią nadzieję i swoją ostatnią radość, Bóg powstrzymuje rękę swego sługi. Wielki jest ten, kto się boi Pana, godzien być naszym ojcem, ojcem wierzących. Gdy wypełniły się czasy, Bóg nie powstrzymał ręki oprawców, naszej ręki i pozwolił, by jego Jednorodzony zginął haniebnie na krzyżu, razem z przestępcami. Trudno zrozumieć Jego miłość, lecz &#8222;z Jego ran płynie nasze uzdrowienie&#8221;. Bóg pragnie, abyśmy tylko jemu zawierzyli. Nasza przyszłość powinna być złożona w Jego rękach. Kto swoją nadzieję opiera na gotówce w banku czy majątku i dobrej pracy, zawiedzie się bardzo. One same w sobie nie są złe, ale nie mogą być źrodlem zawierzenia.<br />Na swojej drodze jeszcze nieraz będziesz czuł to, co czuł Abraham. Oby nie był to, aż taki ból, lecz byś potrafił do końca ufać Jego miłości. Czyn płynący z wiary jest trudnym zadaniem. Jego wymagania trudnymi wymaganiami. Z pewnością będziesz niezrozumiany a czasami wyśmiany za swoje poglądy i swoją postawę. Nie unikniesz cierpienia. Na to wszystko nie będziesz rozumieć jaki jest tego sens. Wierność wymaga. Proś więc Ojca w imię Jezusa, by dał ci swego Ducha i napełnił cię Jego darami.<br />źródło: <a href="http://www.ufam.republika.pl/abr.htm" target="_blank" rel="nofollow">http://www.ufam.republika.pl/abr.htm</a>]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 8 Marzec</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 8 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=12#p12</link>
<guid isPermaLink="false">12@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nasuwa się zatem pytanie co by się stało gdyby Gergezeńczycy nie stracili swych świń...]]></description>
<pubDate>Sobota 6 Marzec</pubDate>
<comments>Sobota 6 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Powitanie!</title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=11#p11</link>
<guid isPermaLink="false">11@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Również jestem i pozdrawiam!]]></description>
<pubDate>Czwartek 4 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 4 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=10#p10</link>
<guid isPermaLink="false">10@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Serdecznie Wam dziękuję z udział w forum. Bóg zapłać!<br /><br />Rzeczywiście mnie też poruszyło rozmyślanie Karola &#8211; noszę je w sercu kilka dni. Karol napisał tu ciekawą rzecz &#8211; <br />&#8222;(...)a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu. (Mk 5,13). Dlaczego w morzu? W czasach przed Chrystusem morze uważano za siedlisko diabła. Stąd właśnie Jezus chodził po wodzie (Mt 14,25), by pokazać że ma pełną władzę nad diabłem i demonami. Piotr z kolei tonął, bowiem był grzeszny. Popatrzcie też na zawołanie uczniów 'Panie, ratuj, giniemy' podczas sztormu (Mt 8,23).&#8221;<br />Chyba po raz pierwszy od wielu lat Twoje pytanie Karolu wybrzmiało we mnie &#8222;dlaczego w morzu?&#8221; Wytłumaczenie jest rewelacyjne. Kolejny raz uświadamiam sobie, że ten tekst mówi o królestwie szatana. W naszym powiedziałbym najniższym (ostatnim) wymiarze w którym możliwe jest życie - ziemia mimo, iż stworzona dla ludzi to jednak jest w pewien sposób poddana szatanowi &#8211; zobaczice jest więcej wody na ziemi niż lądów. Może lądy symbolizują (idąc dalej tym tropem) oazy pokoju dane nam od Boga?? W każdym razie wody zalewają lądy, wdzierają się w nie przypomina mi się wizja Jana Bosko &#8211; oto jej treść: Wizja przedstwia symboliczną bitwę morską między Kościołem a jego przeciwnikami. Papieżprowadzi wielki żaglowiec, otoczony mniejszymi jednostkami, po przeciwnej stronie znajduje się niepoliczalna liczba okrętów wroga o ostrych dziobach, będących w stanie przebić wszystko w co uderzą, ustawiona w szyku bojowym. Okręty wroga dodatkowo wyposażone są w działa, materiały zapalające i... książki, na pokładach znajduje się armia uzbrojona w karabiny. Kierują się one na ogromny statek Kościoła, próbując przebić go swoimi dziobami i podpalić i zniszczyć. Jednostki eskortujące, otaczające duży żaglowiec Kościoła, dostają rozkazy świetlne nakazujące manewry mające udaremnić atak wroga.<br />Pośrodku morza znajdują się dwie kolumny skalne. Na szczycie jednej znajduje się figuraMaryi Dziewicy, pod którą widnieje napis Auxilium Christianorum (z łac. Wspomożenie chrześcijan). Sąsiednia kolumna jest potężniejsza i wyższa, na jej szczycie znajduje się proporcjonalna do kolumny Hostia a pod nią tablica Salus Credentium (z łac. Zbawienie wiernych).<br />Okrętem flagowym dowodzi papież, widzi on zaciekłość wroga w stosunku do wierzących. Zarządza naradę kapitanów jednostek eskortujących. W czasie narady zrywa się sztorm, stąd dowódcy muszą powrócić do kierowania własnymi jednostkami. Sztorm cichnie i kapitanowie są zwoływani ponownie. Wyznaczony zostaje kurs na dwie kolumny.Podczas drugiej narady znów pojawia się sztorm, papież poświęca wszystkie siły, aby utrzymać kurs na kolumny na których zwisa dużo łańcuchów i kotwic.<br />Następuje atak nieprzyjaciela, który chce powstrzymać Duży Okręt. Niektóre rzucają w niego książkami i materiałami zapalnymi inni strzelają z dział i karabinów. Dzioby wrogich okrętów uderzają w Duży Żaglowiec, ale nieskutecznie. Mimo wysiłków wroga okręt płynie dalej, wróg męczy się i traci amunicję. Od czasu do czasu podczas ataku pojawiają się wyrwy i dziury Duży Okręt zaczyna przeciekać, w tej samej chwili powiewa bryza od kolumn powodująca zasklepienie dziur i ustanie przecieków. W tym samym momencie działa napastników wybuchają, psują się strzelby, łamią się dzioby i wiele okrętów rozsypuje się. Oszaleli nieprzyjaciele rzucają się do walki wręcz, uderzają pięściami, bluźnierstwami i przekleństwami.<br />W pewnym momencie zostaje trafiony papież i upada, jednak osoby wokół niego podnoszą go. Potem zostaje trafiony drugi raz, tym razem ginie. Wróg wybucha okrzykiem radości, słychać wyzwiska. Lecz, ledwie jeden papież ginie, już drugi zajmuje jego miejsce. Kapitanowie wybrali tak szybko nowego, iż wieść o śmierci zbiegła się z informacją o wyborze nowego. Wróg zaczyna tracić ducha, nowy papież powoduje rozpraszenie wroga i prowadzi okręt nadal w kierunku kolumn. Zakotwicza się o kolumnę z Hostią łańcuchem dziobowym a rufowym o kolumnę ze statułą Maryi.<br />Następuje ogromne poruszenie, wróg wpada w panikę i popłoch, ucieka. W trakcie ucieczki okręty wroga rozbijają się, na wzajem się zderzają, tonąc pociągają za sobą sąsiednie. Część okrętów stała z oddali obserwując co się dzieje. Teraz spokojnie podpływają do kolumn i także się dowiązują. Zapada cisza na morzu.<br /> <br />- oczywiście to symbolika &#8211; ale czy nie ciekawa jest jej spójność, kontynuacja myślowa ze słowami Pisma... :)<br /><br /><br />Na Mariusza pytanie - odpowiedź kryje się na początku rozdziału&nbsp; (Łk, 8,26) <em>i przypłynęli do kraju Gergezeńczyuków, który leży naprzeciw Galilei.</em> Ponieważ Jezus m.in. przypływał&nbsp; do ludzi w &quot;różnych krainach&quot; chciał wszystkich zbawić - pokazuje nam również jak ziarno słowa bożego należy siać - wszędzie - niezależnie od tego co myślimy od danej społeczności - może się okazać, że jest tam tylko jedna osoba - ale dla Boga jak drogocenna perła. Kilka ciekawych pytań i rozważań napisał m.in pewien ksiądz, oto jego słowa: <br /><br />W KRAJU GERGEZEŃCZYKÓW <br />Ze zbocza Góry Błogosławieństw, leżącej po zachodniej stronie Jeziora Galilejskiego, rozpościera się wspaniały widok na całe jezioro. Bardzo dobrze widać przeciwległy brzeg &#8211; miejsce, gdzie wydarzyło się to, co ewangelista Łukasz opisał w ósmym rozdziale swojej Ewangelii. To kraj Gergezeńczyków. Jezus przypłynął do nich w niedługim czasie po wygłoszeniu Kazania na Górze, gdzie tak pięknie mówił o szczęściu, radości i pokoju, które Bóg przygotował dla każdego z nas. Być może wśród tysięcy zasłuchanych w słowa Ośmiu Błogosławieństw zabrakło mieszkańców wschodniego wybrzeża Jeziora Galilejskiego. Ale choć ich nie było, to Jezus o nich nie zapomniał. Też są dla Niego ważni. Dlatego postanowił do nich popłynąć &#8211; by opowiedzieć o Ojcu; by dać im szansę życia wiecznego w szczęściu i radości. Tylko czy będą chcieli Go posłuchać? Czy pomogą znaki, które przy pomocy Ojca będzie chciał uczynić? Pierwsza okazja dokonania znaku nadarzyła się po ...przepłynięciu jeziora. Jezus uzdrawia człowieka opętanego przez złe duchy. Po opuszczeniu tego nieszczęśnika weszły one w stado świń, które natychmiast popędziło po urwistym zboczu i utonęło w wodach jeziora. Gdy przyszli właściciele świń, nie umieli się cieszyć ani z obecności Mistrza, ani z powrotu do zdrowia człowieka opętanego. Nie było miejsca na zachwyt, na odkrycie Jezusa. Ich myśli były przy świniach. Ewangelista opowiada, że cała ludność kraju Gergezeńczyków tak bardzo była przejęta strachem, że prosiła Jezusa, żeby odszedł od nich. Jezus więc wsiadł do łodzi i odpłynął. Aż się nam dziś wierzyć nie chce, że ci ludzie byli w stanie tak się zachować. Mieli taką szansę &#8211; byli tak blisko Mistrza. I nic. Stchórzyli? Byli przejęci strachem? Ale dlaczego? A jak ja bym się zachował na ich miejscu? Gdybym był właścicielem trzody świń, pasącej się nad brzegiem Jeziora Galilejskiego? Co bym odpowiedział mojemu słudze, donoszącemu mi, że właśnie całe moje stado zostało owładnięte przez złe duchy i runęło do jeziora? Czy też bym się bał? Co bym myślał o Tym, który tego dokonał? Czy nie chciałbym z Nim porozmawiać, dowiedzieć się więcej, więcej zobaczyć i posłuchać? Czy, tak jak &#8222;cała ludność&#8221;, byłbym przejęty strachem? Sparaliżowany? Tak wiele pytań przychodzi mi dziś do głowy, gdy wpatruję się w strome brzegi Jeziora Galilejskiego. Przenoszę się duchem w tamten czas i próbuję zrozumieć. Szukając prawdy o Gergezeńczykach, szukam prawdy o sobie samym. Dlaczego ludzie boją się Pana Jezusa? Dlaczego zamiast miłości strach zwyciężył w sercach mieszkańców wschodniego wybrzeża Jeziora Galilejskiego? Czego się bali? Kogo? O co? Odkrywam, że strach może mnie tak bardzo sparaliżować, że nawet nie chcę pozwolić samemu Bogu, by wszedł do mego serca. Dzieje się tak wtedy, gdy bardziej skupiam się na moich słabościach, gdy więcej myślę o złych duchach aniżeli o mocy i potędze Boga. Gdy ulegam strachowi, nie dając Bogu szansy, aby mógł mnie obdarzyć swą miłością. Gdy nie ufam, gdy nie otwieram swego serca &#8211; wtedy przegrywam. Ks. Piotr Nowicki SAC]]></description>
<pubDate>Niedziela 28 Luty</pubDate>
<comments>Niedziela 28 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=9#p9</link>
<guid isPermaLink="false">9@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Uważam, że my jesteśmy dokładnie w tej samej sytuacji dzisiaj, co ci ludzie 2000 lat temu. Bo Jezus przechodzi obok nas w taki sam sposób. Przychodzi z uwolnieniem i uzdrowieniem. I teraz ci ludzie mogli go przyjąć i powiedzieć &quot;Panie, Panie, jesteś wielki, masz potężną moc, ulecz nas, przemień nas, pokaż nam jak mamy żyć aby osiągnąć życie wieczne o którym nauczasz&quot;. Czyli mogli otworzyć serce i w obliczu Prawdy, dostrzec to, w co są uwikłani. Ale nie chcieli i (patrząc psychologicznie) bronili się przed tym. Marek (5,15) pisze, że kiedy zobaczyli uwolnionego, <em>Strach ich ogarnął</em>. Ale nie poszli drogą Prawdy aby ten lęk usunąć, tylko odroczyć, stłamsić, uciec od niego. Jedynym, który tej Prawdy szukał, był uwolniony Gerazeńczyk. <br /><br />A my robimy dokładnie to samo. Ja powiem na swoim przykładzie. Był taki czas, że zacząłem grać w zakłady bukmacherskie. I wszystko było w porządku: żyłem jak zawsze, inwestowałem małe pieniądze (więc tego nie odczuwałem znacząco). Oczywiście wciąż podtrzymywałem moje życie wiarą na ówczesnym poziomie (niedzielna msza, pacierz, fragmenty z Pisma). Ale po kilku dniach już zauważyłem oschłość modlitwy, słabnącą relację z Bogiem. Zakłady mnie pochłaniały (mam najwyraźniej skłonności do hazardu;) Myślałem o tym, czy mecz na który postawiłem &quot;wejdzie&quot; czy stracę zakład. Więc go oglądałem. Poświęcałem temu dużo czasu (nie to że cały dzień, ale np. 2/3 h dziennie). A Jezus pokazywał mi, że gdzieś się gubię. Ja robiłem swoje, ba! Mało tego, w pełni uczestniczyłem w Eucharystii. Tłumiłem myśli, które mówiły mi że moja postawa wobec tych gier przybiera wyraźnie bałwochwalczą formę. Czyli co robiłem? Uciekałem od Prawdy, chciałem odroczyć strach, który się we mnie pojawiał.<br /><br />Pan Bóg mnie szybko z tego wyprowadził, nie wiem czy grałem pełne 2 tygodnie, bo szybko przegrałem zainwestowane pieniądze i nagle otworzyły mi się oczy, że to mnie po prostu niszczy. I teraz wracając do Twojego pytania: <em>czy dziwię się że tak postąpili</em> jest niejako tym pytaniem: <em>czy dziwię się sobie, że tak postąpiłem</em>. Ja sobie się dziwię bardzo, nawet nie temu że grałem, tylko temu że nie stanąłem w prawdzie (nie mówię teraz o stawaniu w prawdzie wobec Boga, ale samego siebie).<br /><br />Ci ludzie zobaczyli, iż Jezus ma większą moc niż szatan, który był przyczyną 'nieuleczalnych' opętań. Nie wiem, kim dla nich był Jezus, niemniej ten sam Chrystus pociągał za sobą rzesze ludzi, <em>tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci </em>(Mt 14,21). Czyli wystarczyło uwierzyć, pójść za Nim. Stanąć w Prawdzie. Rewelacyjnie wyjaśnia to sam Chrystus: <em>Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście.</em> (J 14,6-7) - pokazuje łączność i harmonijną spójność doktryny Boga Stwórcy z tym, czego naucza i co czyni On sam. <br /><br />Tak na to patrzę w tym momencie. Czyli krótko: dziwię się tym ludziom, że mieli tak pozamykane oczy. I dziękuję za to Bogu, że pozwolił mi poznać Go na tyle, na ile jest mi to w tym momencie dane.]]></description>
<pubDate>Sobota 27 Luty</pubDate>
<comments>Sobota 27 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=8#p8</link>
<guid isPermaLink="false">8@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Cześć Karol fajne teologiczne przemyslenia....mam tylko&nbsp; pytanie -jak sądzisz za kogo uwazali Jezusa ludzie z tego miasta i czy dziwisz im się ,że tak postąpili....bo ja im się nie dziwie....]]></description>
<pubDate>Sobota 27 Luty</pubDate>
<comments>Sobota 27 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=7#p7</link>
<guid isPermaLink="false">7@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[(Łk 8,28-32) <em><strong>28</strong> Gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem upadł przed Nim i zawołał: &quot;Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie!&quot; <strong>29 </strong>Rozkazywał bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. <strong>30 </strong>A Jezus zapytał go: &quot;Jak ci na imię?&quot; On odpowiedział: &quot;Legion&quot;, bo wielu złych duchów weszło w niego. <strong>31 </strong>Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. <strong>32 </strong>A była tam duża trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. <strong>33 </strong>Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. </em><br /><br />To takich kilka przemyśleń ode mnie: Bóg w tym fragmencie za każdym razem pokazuje mi coś innego. Kiedy zbuntował się anioł światłości, sprzeniewierzył się Bogu. Ludzie do tych sprzeniewierzonych dołączyli chwilę później. I Bóg postanawia że właśnie w człowieku, nie w aniołach czy archaniołach, czy innych stworzeniach - ale właśnie w postaci człowieka - chce ujrzeć swojego Syna. I ten Syn, sam Bóg, przychodzi na ziemię, w miejsce, w którym panuje coś zupełnie odmiennego - w miejsce potęgi panowania zła i szatana. Duch nieczysty, we wspomnianym fragmencie błaga Jezusa, aby go nie dręczył. To niezwykłe, gdyż w królestwie panowania zła, pojawia się Ktoś, komu trzeba oddać chwałę i wyższość. I chwałę tę nie oddaje jeden demon, ale cały legion. W czasach Jezusa legion rzymski liczył 6000 żołnierzy. <br /><br />I dla mnie pojawia się niesamowita Miłość Boża, która (za św. Pawłem 1Kor 13,4) jest łaskawa nawet dla samego demona, gdyż na prośbę, aby nie kazał im iść do czeluści tylko rzucił w świnie, Jezus - w swojej pełnej władzy - pozwala im na to. O ileż więc my, ludzie, mamy przychylność w Jezusie, skoro jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. I idąc za Nim - tu na Ziemi - mamy kogoś najpotężniejszego, kogoś, komu zły duch, pomimo panowania, musi na własnym gruncie oddawać Mu chwałę. Czyli idąc za Nim, nie mamy powodów do strachu, lęku, zdenerwowania, niepewności - bo <em>Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu</em> (Jr 17, 7).<br /><br />Ostatnią refleksją jest fakt samych świń. O. Samuel tłumaczył, że świnie symbolizują przywiązanie człowieka do grzechu. Są codziennością pasterzy, są grzechem o który codziennie dbają, trwają w nim, są pewnym zniewoleniem. O. Samuel mówił, że są to grzechy przeciwko pierwszemu przykazaniu. Św. Marek podaje: <em>Wtedy wyszły duchy nieczyste i weszły w świnie; i rzuciło się to stado ze stromego zbocza do morza, a było ich około dwóch tysięcy, i utonęło w morzu.</em> (Mk 5,13). Dlaczego w morzu? W czasach przed Chrystusem morze uważano za siedlisko diabła. Stąd właśnie Jezus chodził po wodzie (Mt 14,25), by pokazać że ma pełną władzę nad diabłem i demonami. Piotr z kolei tonął, bowiem był grzeszny. Popatrzcie też na zawołanie uczniów 'Panie, ratuj, giniemy' podczas sztormu (Mt 8,23).<br /><br />Tutaj duchy nieczyste wpadają do morza, potwierdzając skąd przychodzą. A co robią ludzie, widząc to wszystko? Wszyscy Ewangeliści przekazują informacje o tym, że mieszkańcy prosili go aby odszedł. O. Samuel wskazuje, iż wyrażają tym samym nieprzyjęcie Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, z powodu ich bałwochwalstwa. <em>I oto całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa, a ujrzawszy go, prosili, aby odszedł z ich granic.</em> (Mt 8,34). Pomimo ogromnego cudu uwolnienia z opętania, ludzie nie dostrzegają zwyciężającego Jezusa nad złem. I pozwalają Mu odpłynąć. Tylko uwolniony prosi, aby mógł pozostać z Nim. <br /><br />Tym chciałem się z Wami podzielić.<br /><br />Zostańcie z Bogiem,<br />Karol]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 26 Luty</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 26 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Powitanie!</title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=6#p6</link>
<guid isPermaLink="false">6@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Jestem , jestem witam i pozdrawam!!!]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 26 Luty</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 26 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Powitanie!</title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=5#p5</link>
<guid isPermaLink="false">5@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Witaj:) Też się cieszę i dołączam. Pozdrawiam!]]></description>
<pubDate>Âroda 24 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=4#p4</link>
<guid isPermaLink="false">4@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Tak jak w temacie - piszcie własne świadectwa, lub oczywiście jeżeli chcecie ciekawe świadectwa innych :)]]></description>
<pubDate>Âroda 24 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=3#p3</link>
<guid isPermaLink="false">3@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Zachęcam Was do wpisywania - myśli, słów, czytań - ciekawych spostrzeżeń które poczyniliście na Seminarium! :)]]></description>
<pubDate>Âroda 24 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Powitanie!</title>
<link>http://www.abba.pun.pl/viewtopic.php?pid=2#p2</link>
<guid isPermaLink="false">2@http://www.abba.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Witajcie serdecznie! Cieszę się, że zdecydowaliście się zalogować. Super! Proszę o propozycje tematów. Z Bogiem!<br />Robert]]></description>
<pubDate>Âroda 24 Luty</pubDate>
<comments>Âroda 24 Luty</comments>
</item>
</channel>
</rss>
